– no chyba mi się tu teraz nie rozpłaczesz – mówi.
ona odwrócona tyłem, udaje, ze zmywa naczynia i nie wierzy własnym uszom.
nie mówi nic, ale już wie, że będzie płakać tak długo, aż wypłacze tę durną miłość z ostatniego kawałka swego wątłego ciała.
może miesiąc, może trzy.
a może cały rok.
będzie go nienawidzić, kochać, tęsknić, gardzić nim, żałować, rozumieć i nie rozumieć.
czuć obrzydzenie pomieszane z pożądaniem.
złościć i smucić.

a potem się od niego uwolni.

za jakiś czas znowu pójdą na kawę, jak dwie obce osoby,
które łączył dobry seks
i cóż z tego, że najlepszy w ich życiu?
namiętność sprowadza na manowce
najtęższe głowy na tym świecie

jeśli jej na to pozwolą.