jeszcze raz

najmniej liryczny wpis o miłości, na jaki mnie w tej chwili stać. – w życiu nie ma przypadków są tylko koincydencje – mówię uśmiechasz się, a po chwili dodajesz: – cieszę się z tego odwołanego kursu, wiesz? *** jeśli chcesz zbudujemy sobie własne tokio i będziemy snuć się jego ulicami oglądanymi w 8k wyrazistymi jak…

warto

obserwuję twoje okna ukradkiem, spod przymkniętych powiek, z głową odwrócona niby-to-w-drugą-stronę ilekroć parkuję samochód niedaleko twego domu. rolety są zawsze zaciągnięte, ale słabe to rolety, takie z trawy, czy słomy, udają tylko, że są. wyobrażam sobie, że ty obserwujesz mnie także, zapisujesz w pamięci wszystkie ramiona, które otaczają mnie przez ten czas, przelotne znajomości, które…

przebudzenie

– no chyba mi się tu teraz nie rozpłaczesz – mówi. ona odwrócona tyłem, udaje, ze zmywa naczynia i nie wierzy własnym uszom. nie mówi nic, ale już wie, że będzie płakać tak długo, aż wypłacze tę durną miłość z ostatniego kawałka swego wątłego ciała. może miesiąc, może trzy. a może cały rok. będzie go…

ostatnie rozdanie

„Nie wiem, nie wiem. Nie znałem siebie i pewnie nigdy nie będę znał. Coś się we mnie ciągle miotało, czegoś chciałem, a nie wiedziałem czego, najgłupsza rzecz, a wyprowadzała mnie z równowagi, pragnąłem się do czegoś przywiązać, a wszystko odpychałem. Ogarniała mnie bez powodu wściekłość, a za chwilę próbowałem daremnie zrozumieć, dlaczego. A wszystkie tęsknoty,…

usłysz

ciało wie pierwsze, co  umysł usiłuje schować w meandrach nieświadomości. to, co schowane głęboko, wychodzi na powierzchnię kilkoma falami uderzeniowymi. wtedy trzęsie się cała, jakby chciała strząsnąć z siebie jakąś traumę (dopiero później wyczyta, że to pierwsze słowo z TRE). jej głowa i szyja żyją własnym spazmatycznym życiem. albo przydarzają się jakieś dziwne zbiegi okoliczności…