siedem i pół

trzynaście

a dalej jest:

siadanie mi na głowie,
przemarsz wojsk turecki po mojej twarzy,
wsadzanie paluszka do nosa,
wyrzucanie wszystkich ubrań z pralki na podłogę,
owijanie się paskami i sznurkami od torebek – jak w brzuchu,
nadużywanie słowa „papa” z pytaniem, czy idziemy,
oglądanie stópek od spodu,
mycie ząbków polegające na bieganiu ze szczoteczką,
wyrzucanie wszelkich farfocelków do śmietnika,
wrzucenie mojego telefonu do toalety,
huśtanie lampami w pokoju i kuchni – zawsze w stereo,
uciekanie przede mną, gdy chcę Ci włożyć kurtkę,
usmarowanie maścią siebie i całego łóżka,
głaskanie mnie po ręce przy usypianiu,
wkładanie paluszków do oka,
wołanie „nenek” (zenek) na każde zwierzę – czy to w książeczce, czy to na spacerze.

gdy ma się siedem i pół zęba, to jest to poważna sprawa!

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.

trzynaście

czy pani wie, że właśnie przeżywa pani najpiękniejszy czas w życiu? – pyta pani fryzjerka, do której chodzimy od czasu, gdy byłaś jeszcze w brzuchu. tak, wiem – odpowiadam zgodnie z prawdą i zgodnie z własnym odczuciem. i chcę, by ten czas trwał jak najdłużej – dopowiadam. i tak sobie rozmawiamy co dwa miesiące, gdy przychodzę podciąć włosy, a ty towarzyszysz mi w każdej tej wizycie. można powiedzieć, że również jesteś stałą klientką pani B.

piękne jest to bycie sobą, ze sobą i bycie z Tobą. to już całe trzynaście miesięcy!  dzisiaj zrobiłaś pierwsze samodzielne kroki, w przedpokoju, od drzwi. obserwowałam Cię z bijącym sercem. cóż za radość! sama chodzisz!

robisz pa pa, na swój własny sposób – rączką do wewnątrz, nie na zewnątrz
zaczepiasz ludzi na spacerze i w sklepach, zarażasz ich swoja radością
ciągniesz Zenka za ogon
maszerujesz po przebudzeniu po mojej twarzy i skaczesz po brzuchu, jak na koniku
otwierasz wszystkie szafki i szuflady i wyciągasz z nich różne przedmioty (normalne zabawki są dla Ciebie nudne)
nie boisz się odkurzacza, nie boisz się wody, nie boisz się kota, bo jesteś tygRysiem!

ciekawe, co będzie dalej?

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.

radość

kochana córeczko!

masz już dziewięć miesięcy i żyjesz na zewnątrz mnie, już tak długo, jak żyłaś we mnie. tak jak dzień może zrównać się z nocą, światło z ciemnością, to życie tam, zrównało się właśnie z życiem tutaj.
równożycie.
a jeśli cieszysz się z tego, że jestem twoją mamą, choć w połowie tak bardzo jak ja, to masz też równoradość.

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.

 

zapomniałam

dziesięć tygodni, to bardzo dużo, dla kogoś, kto jeszcze przed jedenastoma był w zupełnie innym świecie. w tamtym świecie było ciepło, ciemno i przyjemnie, choć coraz ciaśniej. dziesięć tygodni to bardzo mało dla kogoś, kto zaczął przygodę mającą trwać do końca jego życia. dziesięć tygodni, to tylko trochę więcej, niż dwa miesiące (zawsze śmiałam się z tego odmierzania czasu jednostkami dzielącymi rok na 52, a nie 12 kawałków)

córeczko, jesteś ze mną prawie trzeci miesiąc! każdego dnia odkrywam z tobą świat na nowo, przypominam sobie o małych codziennostkach, o których dawno zapomniałam, albo nigdy ich sobie nie uświadamiałam.
zapomniałam, jak to jest patrzeć komuś w oczy i widzieć w nich bezgraniczną radość i zaufanie.
zapomniałam, jak to jest śmiać się tysiąc razy dziennie, tylko dlatego, że się żyje.
zapomniałam, jak to jest zachwycać się ruchem swojej dłoni, poruszaniem palcami i zaciskaniem jej w pięść.
zapomniałam nawet, że można mówić bez słów i zdań, całą sobą czując to, co chcesz mi przekazać.
i słysząc to, czego nikt inny nie usłyszy.

dziękuję ci, maleńka.
za moje drugie życie.

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.