trzynaście

czy pani wie, że właśnie przeżywa pani najpiękniejszy czas w życiu? – pyta pani fryzjerka, do której chodzimy od czasu, gdy byłaś jeszcze w brzuchu. tak, wiem – odpowiadam zgodnie z prawdą i zgodnie z własnym odczuciem. i chcę, by ten czas trwał jak najdłużej – dopowiadam. i tak sobie rozmawiamy co dwa miesiące, gdy przychodzę podciąć włosy, a ty towarzyszysz mi w każdej tej wizycie. można powiedzieć, że również jesteś stałą klientką pani B.

piękne jest to bycie sobą, ze sobą i bycie z Tobą. to już całe trzynaście miesięcy!  dzisiaj zrobiłaś pierwsze samodzielne kroki, w przedpokoju, od drzwi. obserwowałam Cię z bijącym sercem. cóż za radość! sama chodzisz!

robisz pa pa, na swój własny sposób – rączką do wewnątrz, nie na zewnątrz
zaczepiasz ludzi na spacerze i w sklepach, zarażasz ich swoja radością
ciągniesz Zenka za ogon
maszerujesz po przebudzeniu po mojej twarzy i skaczesz po brzuchu, jak na koniku
otwierasz wszystkie szafki i szuflady i wyciągasz z nich różne przedmioty (normalne zabawki są dla Ciebie nudne)
nie boisz się odkurzacza, nie boisz się wody, nie boisz się kota, bo jesteś tygRysiem!

ciekawe, co będzie dalej?

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.

radość

kochana córeczko!

masz już dziewięć miesięcy i żyjesz na zewnątrz mnie, już tak długo, jak żyłaś we mnie. tak jak dzień może zrównać się z nocą, światło z ciemnością, to życie tam, zrównało się właśnie z życiem tutaj.
równożycie.
a jeśli cieszysz się z tego, że jestem twoją mamą, choć w połowie tak bardzo jak ja, to masz też równoradość.

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.

 

zapomniałam

dziesięć tygodni, to bardzo dużo, dla kogoś, kto jeszcze przed jedenastoma był w zupełnie innym świecie. w tamtym świecie było ciepło, ciemno i przyjemnie, choć coraz ciaśniej. dziesięć tygodni to bardzo mało dla kogoś, kto zaczął przygodę mającą trwać do końca jego życia. dziesięć tygodni, to tylko trochę więcej, niż dwa miesiące (zawsze śmiałam się z tego odmierzania czasu jednostkami dzielącymi rok na 52, a nie 12 kawałków)

córeczko, jesteś ze mną prawie trzeci miesiąc! każdego dnia odkrywam z tobą świat na nowo, przypominam sobie o małych codziennostkach, o których dawno zapomniałam, albo nigdy ich sobie nie uświadamiałam.
zapomniałam, jak to jest patrzeć komuś w oczy i widzieć w nich bezgraniczną radość i zaufanie.
zapomniałam, jak to jest śmiać się tysiąc razy dziennie, tylko dlatego, że się żyje.
zapomniałam, jak to jest zachwycać się ruchem swojej dłoni, poruszaniem palcami i zaciskaniem jej w pięść.
zapomniałam nawet, że można mówić bez słów i zdań, całą sobą czując to, co chcesz mi przekazać.
i słysząc to, czego nikt inny nie usłyszy.

dziękuję ci, maleńka.
za moje drugie życie.

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.

 

 

jesteś

a więc jesteś.

właśnie minęły cztery tygodnie, odkąd każdego dnia trzymam cię w ramionach, a ja nadal nie mogę uwierzyć, że cię mam oraz że czas może pędzić tak szybko. dwa miesiące temu, spacerując po lesie, zastanawiałam się, jak to będzie, gdy już będziesz, a teraz staram się przypomnieć sobie, jak to było, zanim się pojawiłaś i nie jestem w stanie. bo twoja obecność jest dla mnie naturalna, jak oddychanie. i choć wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, niż zaplanowałam (nie powinnam tego robić, plany w moim życiu są niewykonalne), to tak naprawdę jest dokładnie tak, jak sobie to wyobraziłam. wpasowałaś się idealnie w mój świat, ja dopasowałam się do twojego – doskonała ta nasza symbioza.

ty śpisz, ja mogę pracować, pisać, czytać, prasować twoje ubranka, leżeć i medytować, uciąć drzemkę, jak z czasów przed Batmanem… czego chcieć więcej? patrzę na słońce przebijające się przez zasłonięte żaluzje, gdzie bokiem wchodzi, mimochodem, potajemnie i robi mi na łóżku pokaz. mam to cudne poczucie lata, wakacji, beztroski, uczucie, które pojawia się znienacka, dopada w chwilach, gdy czas staje w miejscu, jak zapach rozgrzanego piasku i potu na nosie.  zapach skoszonej trawy, która uczula i woń piwonii u babci w ogródku. zapach ogniska wieczorem i szemrzącej rzeczki u podnóża góry. to ostatnie wspomnienie minęło i już nie wróci, pomimo kilku(nastu) prób i  niepotrzebnych oczekiwań. wiem jednak, że jeszcze wiele takich magicznych chwil przede mną, wszak w tworzeniu nowych wspomnień upatruję cel życia. swojego a teraz i twojego.

twoja obecność pomaga mi posegregować sprawy, ludzi, priorytety i szybciej pozbywam się teraz złudzeń i niepotrzebnych emocji. liczę tylko na tych, którzy mnie nie zawodzą, doceniam siłę rodziny i prawdziwej przyjaźni. i często, bardzo często, czuję swoją moc – moc kobiety, matki, siostry i przyjaciółki. to wielki dar, takie dostrzeganie tego, co dobre, co łączy i co tworzy kobiecą wspólnotę. i nie opuszcza mnie to poczucie od dnia twych narodzin.
dlatego cieszę się, że tu jesteś. i że jesteś dziewczynką.

witaj na świecie, córeczko.
zawsze będę przy tobie.

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.