twardziel

(…) Nie interesuje mnie w jakim jesteś wieku.
Chciałbym wiedzieć czy zaryzykujesz wizerunek głupca w imię marzenia lub miłości lub przygody bycia żywym (…)

„The Invitation” by Oriah Mountain Dreamer
tłum. T. Jaksik

czasem musi przypiec ranę nad ogniem, czasem wystarczy dotknąć ją tylko rozżarzonym patykiem i zrobić pssss… by poczuć wszystko znów tak mocno i zejść na samo dno, do oczyszczenia. trwa to przecież tylko chwilę, później jest już dobrze. do kolejnego razu, kiedy znowu pozbiera różne kawałeczki słonych wspomnień w jedną całość i spowoduje erupcję. czasem musi użyć do tego victorinoxa, dziabnąć mocniej i zobaczyć krew. i przechodzi.

daje sobie na to jeszcze parę tygodni i ma się skończyć. tyle jest w stanie wytrzymać. przecież nie zdarzy się nic, co odwróci ten scenariusz, tego jest pewien. będzie twardy, w końcu nie jest pizdą w rurkach. nigdy nie był, dlatego go wybrała. odwieczne prawo przyciągania działało w ich przypadku niemalże książkowo. tylko silny samiec ma branie u kobiet, są do tego biologicznie zaprogramowane. oczywistym jest, że żadnej miłości nie ma, jest tylko chemia i biologia. miłość romantyczna to wymysł debilnego systemu, w którym żyją. ten, kto tego nie rozumie, przegrywa. jest miękkim fiutem, ciepłą kluchą, która daje sobą pomiatać kobiecie. taka jest prawda.

więc wyrzuca wszystko, co może ją przypominać, robi format umysłu i czeka. już nie chce być alfą i omegą, chce być tylko alfą. samcem alfa. czuje w trzewiach, że nie ma innej drogi, by zachować niepodległość własnego ego. jego duma nie pozwala na nic innego. to ona, kobieta, ma prosić o łaskę i przebaczenie, zgodnie z odwiecznymi zasadami. on jest na to zbyt dumny, zbyt niezłomny. więc zaczeka, choć jeszcze nie wie, że nie ma na co.

bo ona już wie, że tam, gdzie jest duma, nie ma miłości, jest tylko biologia i chemia. dlatego kupuje nowy zegarek, ustawia na nim godzinę zero i zaczyna nowe życie. z nowymi pomysłami, nowymi książkami i starymi przyjaciółmi. tymi, których waleczny wojownik nie był w stanie odstraszyć.

na jej nadgarstku, na czerwonym sznurku, pojawia się mała, złota dziewczynka. uśmiecha się do niej i robi fikołki, które są jak muśnięcia motyla na skórze .

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.