przejścia

dziewczyna przede mnę machinalnie nakręca kosmyk włosów na palce. w czasie, gdy na nią patrzę, robi to dwadzieścia dwa razy. następnie przeciąga ten kosmyk do ust, wyobrażam sobie, że takim właśnie ruchem ślini znaczki, gdy wysyła kartki z wakacji lub z okazji świąt. albo do kochanka. robi to mimowolnie, jest zatopiona w ekranie swego smartfona. myślę, że jest czymś zaniepokojona lub zdenerwowana, bo nie kontroluje ruchów prawej dłoni. lewą przesuwa po ekranie  telefonu. widzę ją w przerwie między dwoma fotelami, patrząc na wprost, choć wcale nie chcę się gapić. udaję, że przez brudne okno z zafascynowaniem podziwiam mijane stacje. kątem oka (a mam bardzo szerokie pole widzenia), widzę, że znowu to robi. jej ręka kompulsywnie sięga włosów i  niemal czuję jej zdenerwowanie.
przenoszę wzrok na lewo i obserwuję inną współpasażerkę, z psem-maskotką na kolanach. pies wygląda, jak skrzyżowanie mopa ze spódnicą w stylu boho. właścicielka chyba testuje na nim swoją prostownicę do włosów – to ten typ – paznokcie w szpic i jeden z nich innego koloru, niż pozostałe. piesek zabawnie wyciąga język, w pociągu jest ciepło. koleje śląskie ulepszyły swój tabor, odkąd miałam z nimi ostatnio do czynienia… mijam Pszczynę, mój niegdysiejszy kierunek docelowy, jadę dalej. góry wołają mnie… jutro im odpowiem, o ile grzane wino pomoże mi wyzdrowieć… cyborgi chorują raz w roku – właśnie jest ten dzień.

mały dzień, wielka noc.

poranek chcę powitać w ciszy, spokoju i obezwładniającym pięknie.
takie święta-przejścia lubię.
bez kolorowych pisanek, zajączków, baranków, durnych smsów wysyłanych ciurkiem do wszystkich i kopy żarcia. kopę wolę kondracką.

witaj, wiosno.

  • TW lolek

    Zawsze zazdrościłem paznokci w szpic (o jednym innym nie wspomnę), od zawsze chciałem mieć choćby jeden taki w szpic, np. na tym małym palcu, oczywiście do dłubania w uchu, gdybym go nie obcinał, to z czasem mógłbym dłubać coraz głębiej i głębiej. To mogłoby być całkiem przydatne. Ciekawe jak długi musiałby być taki paznokieć, żeby można było nim wydłubać złe myśli z głowy, albo niechciane wspomnienia, brzydkie obrazy, odbijające się w głowie popowe motywy muzyczne, ludzi których już się nie chce znać, albo nigdy się nie chciało poznać. Ostatnią rzeczą jaką bym wydłubał byłoby poczucie estetyki, żeby nie cierpieć z powodu wszechogarniającej brzydoty. Wtedy będąc już o krok od absolutnego spokoju, kupiłbym sobie pieska maskotkę i jeździłbym kolejami śląskimi bez celu, tam i z powrotem, nie wiedząc nawet gdzie wysiąść i jakie jest dzisiaj święto…

    • VQ

      hmmm, chyba lepiej robisz, że je wszystkie równo obcinasz 😉 facet z długim paznokciem (nawet jednym) wygląda dość makabrycznie hehe – nawet, jeśli miałby służyć tak szczytnym celom, jak wydłubywanie złych wspomnień, albo ludzi, których nie chce się znać…