fleszbeki

Siadamy w pociągu. Dziewczyna z naprzeciwka odbiera telefon.
– Jestem w pociągu! – drze się na cały wagon.
– Pociągiem jadę! – powtarza.
– No, jadę pociągiem! – krzyczy jeszcze głośniej.

R. dostaje głupawki, jak w kinie, gdy dostał ataku na ostatnim Allenie. Wiem, czym się to skończy, więc się powstrzymuję przed dołączeniem do niego. Ale se ne da, bo dziewczę kontynuuje:
– Jadę przez las!!
Parskam, bo już nie mogę, R. kwiczy na całego.
– Przez las jadę!!

R. chichra, jak opętany, ja już też, dziewczyna po raz trzeci drze się do telefonu:
– Mówię przecież, że jadę przez las!! No, tak jakby las…
W tym momencie piejemy na całego, bo mijamy jakieś pojedyncze drzewa, bidne, jak po oprysku.
Blond piękność, o głosie jak dzwon, mówi:
– Pogadamy na żywo, będę na miejscu za jakąś godzinę…
R. scenicznym szeptem do mnie:
– Przecież ja tego nie wytrzymam?
– Śpij – mówię. Sen ci pomoże.

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.