poszukiwany, poszukiwana

na drzewie, w pobliżu dworca, wisi ogłoszenie:

poszukuję pana, który zostawił na dworcowej ławce książkę. książka jak nowa, choć używana, z wyraźnym załamaniem w jednej trzeciej jej grubości. dokładnie pomiędzy stronami 112 i 113. (daleko pan nie dotarł, jak da się zauważyć). lektura niesamowicie interesująca, połknęłam ją jak kameleon muchę. wciągnęła mnie między swoje okładki (twarde, ale wyścielone bordowym aksamitem) i nie puściła przez trzy wieczory. przy moim tsundoku to naprawdę niezły wyczyn. dawno nie czytałam nic równie intrygującego. zaskakującego. nieoczywistego. z niesamowitym epilogiem. bardzo proszę o niezrywanie tego ogłoszenia, ponieważ bardzo zależy mi na odnalezieniu pana czytelnika.  nie przeczytał książki do końca, to smutne.  zaledwie liznął jej początek. prolog był mocny, pierwsze rozdziały nieco chaotyczne, ale prawdziwa akcja zawiązuje się około strony 122… niewiele więc brakowało, by dotarł do głównego wątku. nie wiem, dlaczego, ale mam nieodpartą chęć przekazania książki właścicielowi. czuję się źle z myślą, że on nie wie, tego, co wiem ja. chcę, by przeczytał ją całą. mój numer telefonu: 131 313 131…
proszę dzwonić.
skąd wiem, że to pan, a nie pani? książka, oprócz wyczuwalnego zapachu druku i kleju (uwielbiam od dzieciństwa…), pachnie pośpiechem i zbyt szybko podjętą decyzją. ucieczką.
dlatego wiem.
kobiety na dworcach słuchają serca, nie przelotnych myśli. i nie zostawiają książek na ławkach.

***
dzwoni telefon. odbieram. ktoś mówi, że widział, jak pewien pan zostawił na dworcu książkę, ponieważ uciekał przed goniącymi go ludźmi. napastnikami?

***
dzwoni telefon. odbieram. inny głos mówi, że widział, jak pewien pan zostawił na dworcu książkę, ponieważ w ostatniej chwili wskoczył do pociągu, jakby uniesiony nagłym podmuchem wiatru.
halnym?

***
dzwoni telefon. odbieram. ktoś mówi, że zostawił książkę na dworcowej ławce, ponieważ na stronie 113 stwierdził, że nie jest w stanie dalej jej czytać. że jej nie chce.
porzucenie?

już mam się rozłączać, gdy nagle głos pyta:
jaki tytuł ma ta książka?
– nie wiem
– odpowiadam.

rozłączam się.
spoglądam na półkę u sufitu, gdzie położyłam książkę i uśmiecham się.
jest piękna.

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.