all exclusive

widziałam na wakacjach mamę z dwójką dzieci, która prawdopodobnie liczyła na odpoczynek po ciężkim roku (czy coś), ale chyba jej się to nie udało. mogę się oczywiście mylić, może ona akurat lubi być polewana wodą znienacka, lubi, gdy jej krnąbrny synek wjeżdża w nią z impetem wózkiem, albo niszczy książkę swymi gryzmołami. a może musi to lubić? może to jest sposób na przetrwanie z czterolatkiem? drugie dziecko, dziewczynka w wózku, na oko dwuletnia, była aniołkiem, równowaga w przyrodzie została zachowana.

pani zajmowała się dziećmi, nosiła wózek, płaciła obsłudze hotelu za noszenie walizek i za wynajem samochodu (all inclusive nie obejmuje tragarza, ani kierowcy), pacyfikowała smarkatego i znosiła jego zachcianki (nurkował godzinami w wodzie i jej torebce, w poszukiwaniu straconego czasu).

po kilku dniach dowiedziałam się, że pani jest włoszką, potwierdziła moje słuszne przypuszczenia (styl ubioru i sposób bycia miała uroczy). usłyszałam jak woła do synka, aby przestał się dąsać, bo zostało im jeszcze tylko kilka dni i wracają do domu, że ma, jak to ujęła, szanować czas, który tu spędzają. mały krzyknął coś w odpowiedzi i uciekł w krzaki, drapiąc sobie twarz i szyję.

zastanawiałam się, jak ona to wytrzymuje? jak ogarnia dwójkę dzieci, wyjazd na wakacje za granicę, siebie, swój idealny wygląd? byłam pełna podziwu i zapragnęłam ją o to spytać.

następnego dnia, gdy spotkałyśmy się przy lodach nad basenem, powiedziałam jej, że ma piękną sukienkę i że cała jest piękna, nawet, gdy się złości. uśmiechnęła się, podziękowała i zaprosiła mnie na filiżankę espresso doppio (takie siuśki tu dają, że sama piję triple, dodała). zapytałam, jakim cudem tak dobrze radzi sobie ze wszystkim? gdzie jest jej partner życiowy, ojciec jej dzieci? spojrzała na mnie z lekkim pobłażliwym uśmiechem i powiedziała:
jeśli chce się w tydzień naprawić to, co się psuło przez dwa lata, to raczej wychodzi z tego kupa, a nie wakacje życia, prawda? a ja nie oczekuję wakacji życia, tylko życia.

nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć. podziękowałam za kawę, uśmiechnęłam się i poszłam popływać.
morze było spokojne i ciepłe, takie jak moje myśli o tej kobiecie.

***
Poleć wpis innym, jeśli ci się spodobał.